miejsce kultury
Z moich długoletnich obserwacji różnych zmagań artystycznych, tych którzy wkraczają z powołania lub nie, na grunt trudny: tworzenia, wynikło, oprócz zachwytu nad czasami przepływem jakiegoś talentu pomieszanego z rozkwitającą pasją, co zawsze wyrasta z pracy, też zdziwienie – jak bardzo wielki jest brak, narastający z postępem nie cywilizacyjnym lecz technicznym po prostu (nawet w kształceniu ogólnym).
Brak świadomości powiązania z zastanymi faktami kulturalnymi i kulturotwórczymi, a i świadomości historycznej.
Brak refleksji i retrospektywy, czasami można mówić o całkowitym odcięciu od korzenia.
Czy to daje jakiś stan „dziewiczy” i ułatwia start twórcy, który oczywiście obwoła się zasadnie lub bez podstaw, twórcą – nie do zakwestionowania – w świecie, który mami nas definicją nową, sztuki: że sztuką jest to, co kto za sztukę uważa, że wszystko może nią być, jeśli zostanie wyniesione do tego miana – też przez twórcę, który nim jest lub nie jest, zależy w czyim mniemaniu.
Te braki powodują jak mówił prof. Henryk Kiereś: wywarzanie otwartych drzwi.
A ten stan „dziewiczy” niestety nie zawsze oprze się nawet na teoretycznym pojęciu sztuki maniczno-ekspresyjnej.
Czyli taki pęd, szał twórczy od „ głębi jestestwa”. Trudno mówić o natchnieniu.
Kultura i sztuka to szerokie pole ludzkiej aktywności.
Bez wiedzy łatwo jest iść przez to pole, depcząc kamienie i te ułomki pozostałe, i okazałe budowle. Nawet nie dosłownie, ale mentalnie, uczestnicząc w zatraceniu tradycji, kierując się brakiem percepcji tego, co jeszcze dekady temu ubogacało świat jako dziedzictwo kulturowe. Gubiąc zwłaszcza wśród młodych ludzi dzisiaj kod kulturowy.
Gubiąc znaczenia i podmieniając treści pojęć, słów.
Relatywność może doprowadzić do nicości. Czy o to chodzi w sztuce? A może do niemożności klasyfikowania czegokolwiek.
To, że wszystko, co „artysta” wypluje jest sztuką, to już ogłosił Kurt Schwitters. Przeszło sto lat temu.
Nie zgadzam się nawet po takim czasie od tego manifestu, żeby ktokolwiek pluł na podłogę mojej pracowni. Natomiast eksperymenty i studia w dziedzinie sztuki przez wielkie „S” są mile widziane w artystycznej konfrontacji z drugim twórcą, świadomością pochodu sztuki przez wieki, odkąd świat uprawia tę najtrudniejszą glebę – samego siebie jako podmiotu kultury.
Przez wszystkie lata mojej pracy twórczej zadawałam sobie pytanie: czy są kryteria? Są! Muszą być na bazie zastanego i w historii, i w naturze, która nas otacza pięknem stworzenia.













Kochamy muzykę. Kochamy poezję. One też nas kochają. Współpraca z wieloma.